SOS Wioski Dziecięce

Wróć do wszystkich klientów

Blog Rodziców SOS

Jeśli boisz się, że nie dasz sobie rady, to dobrze. Bo to znaczy, że sobie dasz” – tak brzmi ostatnie zdanie spotu promującego kampanię „Szukamy Rodziców SOS” Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Na taki apel odpowiedzieli Kasia i Tomek Wójciszynowie. Też się bali, że nie spełnią wymogów. Teraz, już jako Rodzice SOS, opowiadają swoją historię na blogu.

Kasia i Tomek to młode, zdolne, żywiołowe małżeństwo dziennikarzy. Mieli ciekawą pracę, mieszkali w Chełmie, świat stał przed nimi otworem. Ale czuli, że to wciąż za mało, że chcą robić coś więcej, pomagać tym, którzy potrzebują tego najbardziej.

Motorem napędowym do działania była Kasia. O Wioskach dowiedziała się na studiach, zawsze chciała tam pracować. Pewnego dnia usłyszała o kampanii rekrutacyjnej Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce… i tak to się zaczęło. Po długich rozmowach z mężem, weszła na stronę rodzicesos.org i wysłała zgłoszenie.

Oczywiście, jak każdy, mieli dużo obaw: „W końcu jesteśmy młodzi, nie mamy swoich dzieci. Wydawałoby się, że co my możemy wiedzieć o wychowywaniu dzieci.” – pisze Tomek w pierwszym wpisie na blogu.

Od momentu, gdy zadawali sobie te pytania minęło pół roku. Kasia i Tomek doskonale poradzili sobie w procesie rekrutacji. Mają za sobą także 4 miesięczny staż, który – jak sami przyznają – pozwolił im poznać jasne i ciemne strony tej pracy. I choć po tym doświadczeniu wiedzieli, że taka praca wymaga wielu wyrzeczeń, tylko utwierdzili się w przekonaniu, że właśnie tego chcą. Poznali dzieci, które przeżyły wiele trudnych chwil, wobec których los był wyjątkowo niesprawiedliwy. I dla szóstki takich dzieci stworzyli dom w SOS Wiosce Dziecięcej w Biłgoraju. 

Na blogu opowiadają, jak wygląda ich życie codzienne. Piszą, by pokazać innym osobom takim jak oni, że bycie Rodzicem SOS nie wymaga nadludzkich umiejętności. Ich rodzina jest nieco bardziej liczna, niż standardowe, ale poza tym prawie niczym się nie różni. Doskonałym tego przykładem były Święta Wielkanocne. Ich pierwsze, wspólne święta. Choć dla każdego była to zupełnie nowa sytuacja, to szybko się w niej odnaleźli.  Jak napisał Tomek w swoim wpisie: Przeżyliśmy je wspólnie, z uśmiechem, radością. Ciągle się docieramy, uczymy swoich zachowań. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że były one udane.

Historia Kasi i Tomka jest niezwykle inspirująca i pokazuje, że warto spełniać swoje marzenia. Jednak ta jedna historia to wciąż za mało, by zapewnić opiekę wszystkim potrzebującym dzieciom. „W Polsce wciąż prawie 20 tys. dzieci czeka, aż ktoś otworzy dla nich serce. I to jest właśnie to, na co zwracamy największą uwagę podczas rekrutacji. Kasia i Tomek urzekli nas umiejętnością nawiązywania kontaktu z dziećmi i chęcią pomocy. Mamy nadzieję, że podczas drugiej edycji kampanii „Szukamy Rodziców SOS” znajdziemy kolejne takie osoby.”  - mówi Barbara Rajkowska, Dyrektor Krajowy Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Każdy, kto ma wątpliwości, waha się, może zajrzeć na ich blog, by spróbować wyobrazić sobie życie Rodzica SOS. Kasia i Tomek twierdzą, że naprawdę warto podjąć to wyzwanie.